Stacja deorbitacja

 

tytul

Kontrolowana deorbitacja pojazdu zaopatrzeniowego Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, 29 września 2008 roku. Źródło 

 

Obserwatorium Narusy należy do sieci ciągłego monitoringu nieba Strażników Nieba Skytinel. Naszym celem są obserwacje zjawisk, których momentu wystąpienia nie da się przewidzieć. Za pomocą odpowiednio przygotowanych kamer rejestrujemy głównie meteory - efekty świetlne gwałtownego wejścia w atmosferę małych, kosmicznych ciał.  Ich przeloty mogą zakończyć się spadkiem na Ziemię meteorytów - niezwykle cennego materiału do badań najbliższego Kosmosu. Ostatecznie celem sieci jest dokładne wyznaczenie miejsca spadku i intensywne poszukiwania meteorytów w terenie.

30 stycznia badania obiektów naturalnego pochodzenia zeszły na dalszy plan, a uwaga obserwatorów na całym świecie skupiła się na fragmencie chińskiej rakiety o symbolu ZQ-3R/B, który w sposób niekontrolowany zniżał się w naszej atmosferze. To masywny element o wadze około 11 ton, został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną 3 grudnia 2025 roku. Niekontrolowany powrót rakiety niósł ryzyko, że część jej fragmentów nie spłonie całkowicie w atmosferze i uderzy w Ziemię.

Miejsce i czas spadku są trudne do oszacowania, ze względu na skomplikowaną dynamikę gwałtownego wytapiania niejednorodnej bryły.  Woda zajmuje większość powierzchni Ziemi, więc prawdopodobieństwo, że kosmiczny obiekt wpadnie do oceanu jest największe. Jednak w krytycznych momentach człon rakiety przelatywał miedzy innymi nad północnymi i południowymi rejonami naszego kraju. Jego trajektoria, obliczona przy założeniu braku silnego wpływu atmosfery była dobrze znana.  Do końca nie było wiadomo, w którym momencie wyliczenia stracą sens i rozpocznie się gwałtowne zniżanie. Stąd oprócz rutynowego utrzymania pracy naszych kamer, śledziliśmy najnowsze komunikaty Europejskiego Systemu Nadzoru Przestrzeni Kosmicznej. 

Obraz na żywo z kamer stacji SN48 Obserwatorium w Narusie (Skytinel)

 

W dniu spodziewanej deorbitacji 30 stycznia 2026 roku, jeszcze z porannych raportów wynikało, że zniżanie rakiety postępuje, a kolejne, nowe obliczenia zawężały moment, gdy po trajektorii rakiety będą się poruszały już tylko jej wypalone szczątki. Najbardziej wyczekiwaliśmy godzin południowych, gdy wypadał przelot nad północną Polską, w tym prawie dokładnie nad naszym obserwatorium, około godz. 12:56. Najważniejsze pytanie, które sobie zadawaliśmy - czy do tego czasu rakieta zdąży spłonąć całkowicie w atrmosferze. W ciagu dnia pogoda poprawiła się, chmury nieco odsłoniły niebo, co w przypadku deorbitacji nad Polską, gwarantowało oszałamiające widowisko, porównywalne z pokazem fajerwerków. Nasze kamery były gotowe, aby uwiecznić to na nagraniach. W ramach sieci posiadamy też narzędzia, aby na podstawie nagrań wyznaczyć dokładne lokalizacje szczątków. Niespodziewanie deorbitacja fragmentu rakiety nastąpiła później, niż przewidywano i jeżeli jego szczątki dotarły do powierzchni Ziemi, to  najprawdopodobniej sięgnęły Oceanu Indyjskiego Źródło 

Rozwój komunikacji satelitarnej w ostatnich latach znacznie przyśpieszył, głównie za sprawą prywatnych inwestorów branży kosmicznej. Regularne wynoszenie ładunków na niską orbitę okołoziemską podnosi ryzyko, że podobnych zdarzeń w przyszłości będzie więcej. Zdecydowana większość deorbitacji przeprowadzana jest rutynowo i w sposób kontrolowany, aby pozbyć się tzw. kosmicznych śmieci. Bez redukcji liczby zużytych elementów, które krążą wokół Ziemi zostawiamy los całej infrastruktury kosmicznej przypadkowi. Gęsta chmura odłamków, która powstałaby w wyniku zderzenia niewielkich elementów, wytrąci ze stabilnych orbit wszystko, co spotka na swojej drodze, wywołując efekt kuli śniegowej. Jest to realny problem, z którym ludzkość musi się zmierzyć. Deorbitacja jest póki co niedoskonałym, ale jednym z lepszych sposobów, a na pewno potrafi dostarczyć wielu emocji.